czwartek, 7 września 2017

Max Johnson ''In The West" Clean Feed 2017, CF439CD

Max Johnson ''In The West" Clean Feed 2017, CF439CD
Kto wie czy Max Johnson nie jest jedynym muzykiem, który miał okazję współpracować ze słynnymi magami jazzowej awangardy i legendarnymi improwizatorami - Anthony'm Braxtonem, Johnem Zornem, Muhalem Richardem Abramsem czy Williamem Parkerem, oraz słynnymi muzykami ze świata bluegrassu - Samem Bushem i Davidem Grismanem, jak również postaciami systematycznie i skutecznie wymykającymi się swoją muzyką jakimkolwiek stylistycznym szufladkom - Adrianem Belewem, Vernonem Reidem czy Butthole Surfers. Całe to jego eklektyczne doświadczenie muzyczne odnaleźć można na jego najnowszym albumie zarejestrowanym przez klasyczne trio jazzowe z fortepianem (na którym gra znakomita Kris Davis), ale powiększone jeszcze o Susan Alcorn, specjalistkę od gry na pedal steel guitar czy, spolszczając, elektrycznej gitarze hawajskiej.

Kris Davis to na nowojorskiej scenie jazzowej jedna z najbardziej rozchwytywanych pianistek, związanych z kreatywną muzyką jazzową. Realizuje swoje własne autorskie projekty, angażując się przy tym w stałą współpracę z wieloma znakomitościami współczesnego jazzu w rodzaju basisty Erica Revisa, saksofonisty Tony'ego Malaby'ego czy gitarzysty Billa Frisella, zawsze wykazując się mistrzowską wprost kontrolą dźwięku i brzmienia. Susan Alcorn jest jedna z najważniejszych innowatorek gry na stalowej gitarze elektrycznej, wywodząca się przy tym niemal wprost z muzyki Zachodnich Appalachów. Sięga ona w swojej grze po korzenie ludowości, ale jednocześnie nasyca ją bujną harmonią Messiaena i Varese, dodając niespieszną energię jazzu, co z kolei sprawia, iż jej grą zachwycili się Mary Halvorson (stała się dla tej instrumentalistki naprawdę ważną inspiracją), Michael Formanek i Ellery Eskelin. Perkusista Mike Pride prowadzi wciąż bardzo szerokie muzyczne poszukiwania, koncertując i nagrywając z mistrzami improwizacji - Joe Morrisem, Nate Wooleyem i Peterem Evansem, grając hardcore i punk z legendarnym zespołem Milions of Dead Cops. Ale to jego wyjątkowa wizja i opanowanie perkusji sprawiły, że był jednym z najsilniejszych i najbardziej poruszających perkusistów, jakich kiedykolwiek miałem okazję usłyszeć.

I właśnie to połączenie czterech unikatowych muzycznych osobowości sprawia, iż album "In The West" jest tak fantastycznym doświadczeniem. Opierając się na bardzo szerokim świecie dźwięków, kwartet rozpościera przed słuchaczami wciąż nowe dźwiękowe kolaże korzystając z oryginalnych kompozycji Maxa Johnsona, by w finale sięgnąć po słynną i cudowną filmową suitę Ennio Morricone "Once Upon A Time in the West". To fantastyczna podróż na Zachód, do jego wyimaginowanych przecież w filmie Sergia Leone korzeni, w której przed słuchaczem rozpościera się bujna i piękna, dzika i ostra, dziwna i pełna wielorakich inspiracji muzyka.
autor: Marek Zając

Susan Alcorn: pedal steel guitar 
Kris Davis: piano
Max Johnson: bass
Mike Pride: drums
1. Ten Hands
2. Greenwood
3. Great Big Fat Person
4. Once Upon a Time in the West

płyta do nabycia na multikulti.com

środa, 6 września 2017

Eric Revis "Sing Me Some Cry" Clean Feed 2017, CF428CD

Eric Revis "Sing Me Some Cry" Clean Feed 2017, CF428CD
Eric Revis granie jazzu ma praktycznie we krwi. I zawsze pozostaje sobą czy gra ze swoimi rówieśnikami i przyjaciółmi jak Orrin Evans, Nasheet Waits, Kris Davis, Darius Jones, Avram Fefer czy Jason Moran, czy też ze słynnymi muzykami jazzowych scen - Andrew Cyrillem, Brandfordem Marsalisem czy Betty Carter. Na swoim najnowszym, autorskim albumie "Sing Me Some Cry", wykracza jednak daleko poza wszystko, co wcześniej osiągnął. "Sing…" to kolejny krok poza "Parallax" (Clean Feed) w 2013 roku, jego pierwszą płytę zarejestrowaną ze słynnym chicagowskim saksofonistą i klarnecistą Kenem Vandermarkem, laureatem nagrody MacArthura. To album, który jak żaden chyba inny pokazuje jak niezwykle elastycznym muzykiem jest Eric Revis.

Sama muzyczna konfiguracja jest swoistym muzycznym "dream teamem" Erika Revisa – bowiem z każdym z tych muzyków grał już, ale w zgoła innej konfiguracji. Pianistka Kris Davis pojawiała się na albumach jego tria "Crowded Solitudes" oraz "City of Asylum" (z Andrew Cyrillem). Chad Taylor grywał z Revisem w składzie zespołu Avrama Fefera i na jego autorskim, absolutnie niezwykłym albumie "In Memory of Things Yet Seen". No i Vandermark, którego Revis po raz pierwszy zaprosił na sesję "Parallax". Razem, jako kwartet, pojawiają się po raz pierwszy, ale sama osoba lidera i jego ogranie z partnerami, jak też uniwersalność każdej z zebranych tu muzycznych osobowości sprawia, iż muzyka od pierwszych dźwięków staje się jednością.

A w dodatku całą czwórkę łączy niemało, bo choć wyrastają z różnych i odmiennych doświadczeń, od dawien dawna są znani ze względu na wspólną chęć eksperymentowania z dźwiękiem i formą. Ich nowoczesna muzyka jest sumą wrażliwości i doświadczeń, ale tworzona jest z dosyć tradycyjnych muzycznych elementów. Frazowanie, swing - to wszystko wyrasta z jazzu; energia jest tu kontrolowana, a sama muzyka śmiało mogłaby zyskać miano free-bopu. A jednocześnie Revis łączy wszystkie te tradycyjne dosyć elementy w zaskakujący sposób i zestawia je tak, że każda kolejna kompozycja na płycie, zyskuje unikatowe brzmienie i formę. Na czym polega ten jego fenomen? Do końca nie wiem, koniecznie radzę posłuchać...
autor: Józef Paprocki

Eric Revis: double bass
Ken Vandermark: tenor saxophone, clarinet
Kris Davis: piano
Chad Taylor: drums, percussion

1. Sing Me Some Cry
2. Good Company
3. Pt 44
4. Solstice....The Girls (For Max & Xixi)
5. Obliogo
6. Rye Eclipse
7. Rumples
8. Drunkard's Lullaby
9. Glyph

płyta do nabycia na multikulti.com

wtorek, 5 września 2017

Brian Marsella / Trevor Dunn / Kenny Wollesen "John Zorn: Buer - The Book Of Angels, volume 31" Tzadik 2017, TZ8353

Brian Marsella / Trevor Dunn / Kenny Wollesen "John Zorn: Buer - The Book Of Angels, volume 31" Tzadik 2017, TZ8353
Łatwo chwalić mistrzów, pisanie o kolejnych znakomitych płytach znanych i lubianych muzyków jest bezwysiłkowe, stąd między innymi zalew opisów ich dokonań. Ilość takich tekstów jest jednak odwrotnie proporcjonalna do ich wartości. Ale tak się dzieje, gdy przysłowiowe gwiazdki przyznaje się za skład zespołu i nazwisko lidera.

Brian Marsella, młody amerykański pianista, na którego po raz pierwszy zwróciłem uwagę przy okazji doskonałej 'Zion80' Jona Madofa (choć ta moja uwaga, przez wzgląd na kolektywny wymiar zespołu nie była przesadna) dołożył swoją cegiełkę, do rosnącej jak na drożdżach artystycznej piramidy, jaką w mojej ocenie jest zornowska 'The Book Of Angels'. Dobrał sobie niebylejakich kompanów, Trevor Dunn na kontrabasie i za perkusją Kenny Wollensen dają najwyższą warsztatową gwarancję i co ważniejsze, przez wieloletnią obecność w zornowskiej familii, ideologiczne przygotowanie, niebagatelne w jego przypadku.

Zorn pisząc drugą księgę masady, założył, że tworzy kompozycje nieobjęte ścisłą ochroną. Stąd ta konstrukcja obfituje w cegiełki, czasami kamienne bloki autorstwa prawdziwych rozbójników jak Marc Ribot, Uri Caine, Cyro Baptista, Medeski Martin & Wood, Jamie Saft, Garth Knox czy Craig Taborn. To rzadki rodzaj artystycznej odwagi, bo któryż z kompozytorów programowo chciałby, aby jego dzieła szarpano, miętoszono i naruszano. Zorn nie ma z tym problemu.

Tak jest i tym razem. Trójka wytrawnych instrumentalistów nie dokonuje liftingu zornowskich kompozycji, organizuje je niejako na nowo. Wnoszą swoje emocje, dopisują autorskie partie instrumentalne, nie tracąc z pola widzenia, melancholijnych, zakorzenionych w klezmerskich melodiach kompozycji. Marsella, który ma coś z Andrew Hilla i Dona Pullena, z kocią zwinnością zmienia dynamiczne napięcie utworów. Od instrumentalnych zawijasów, pełnej witalności i energii pianistyki lidera po momenty zadumania, wystudzenia.

'Buer: Book of Angels 31', to nie cegiełka, to raczej kolejny kamienny blok w zornowskiej piramidzie.
autor: Tomasz Konwent

Trevor Dunn: bassBrian Marsella: piano
Kenny Wollesen: drums
1. Jekusiel
2. Diniel
3. Akzariel
4. Palalael
5. Parymel
6. Karkiel
7. Gadreel
8. Tsirya
9. Bazazath
10. Zagin
11. Avial
12. Camael
13. Petahel
14. Kadmiel
15. Sennoi
16. Gehue

płyta do nabycia na multikulti.com




poniedziałek, 4 września 2017

Platform "Flux Reflux" Clean Feed 2017, CF436CD

Platform "Flux Reflux" Clean Feed 2017, CF436CD
”Flux Reflux” jest drugim nagraniem tego swobodnie improwizującego kwartetu, ale pierwszą ich płytą w katalogu słynnego portugalskiego wydawnictwa Clean Feed. Pierwszy album "Anthropocene" został zarejestrowany zaraz po tym, jak francuski klarnecista Xavier Charles dołączył do trzech młodych muzyków z Oslo, tworząc kwartet Platform. Flux Reflux natomiast to nie pierwsze ich spotkanie, a raczej efekt wieloletniej wspólnej pracy i suma doświadczeń, jakie nabyli wspólnie improwizując w wielu, wielu kolejnych projektach.

Bo wcale nie jest tak, że wszystko, co muzycy nagrają jest niezwykłe i godne wydania. Kolejne muzyczne spotkania są bardzo często raczej poszukiwaniem, niż skończoną, przełomową formą. Muzyka bardzo często nie zmienia się z sesji na sesję, a do wspólnoty i jedności bardzo często dochodzi się małymi, czasami malutkimi kroczkami. Także w improwizacji.

Album składa się z 6 akustycznych, improwizowanych utworów i nie zawiera kompozycji w tradycyjnym znaczeniu tego słowa. Jednak wszystkie utwory mają wyraźny kierunek, z niewielkimi, dobrze wyważonymi elementami muzycznymi, będącymi podstawą każdego z utworów. "Parallell" do odkrycie Darwina, jak życie może rozwijać się bez kompleksowego, inteligentnego projektu. Podobnie muzyka ta organizuje się bez kompozytora. Każdy kawałek komponuje się (komponowany jest) poprzez indywidualne decyzje muzyków. I w ten sam sposób styl Platform rozwijał przez lata wyraźną estetykę, bez umyślnego sterowania z góry, ale z założeniem wspólnego doświadczenia. Na tych medytacyjnych arkuszach dźwięku wszystko jest powolne, minimalne i ściśle zjednoczone, a muzyka nie jest tu podróżą, a raczej pojedynczą fotografią. Efekt jest fascynujący i dziwnie piękny, w taki sposób, jakby słuchacz zastygał w dźwiękowej przestrzeni. "Flux Reflux" to niezwykłe doświadczenie!
autor: Marek Zając

Xavier Charles: clarinetKatrine Schiott: celloJan Martib Gismervik: drums
Jonas Cambien: piano, casio SK1
1. Début
2. Flux
3. Reflux
4. Interlude
5. Ce que le vent d'ouest n'a pas vu
6. Fin

płyta do nabycia na multikulti.com

niedziela, 3 września 2017

Christian McBride / Eric Reed / Josh Rubin / Tyshawn Sorey / Jeff Ziegler "John Zorn: Commedia Dell’Arte" Tzadik 2017, TZ8347

Christian McBride / Eric Reed / Josh Rubin / Tyshawn Sorey / Jeff Ziegler "John Zorn: Commedia Dell’Arte" Tzadik 2017, TZ8347
Commedia Dell’arte wg. Johna Zorna, zaprezentowana premierowo w trakcie 'Works & Process' w Guggenheim Museum w Nowym Jorku to pięć kompozycji, pod wdzięcznymi nazwami 'Harlequin', 'Colombian', 'Scaramouche', 'Pulcinella' i 'Pierrot', układającymi się w niezwykłą suitę.

Zorn sięgnął do włoskiej Commedia Dell’arte z pewnością nie przez przypadek, w końcu najważniejszą jej cechą jest improwizowany charakter scenicznego widowiska, dzięki czemu aktorzy stają się autorami swych postaci. Pięcioro z nich zostało sportretowanych przez nowojorskiego giganta. W każdym z utworów mamy do czynienia z innymi składami. I tak w 'Harlequin' usłyszymy kwartet w składzie flet/basowy klarnet/fagot i altówka. W 'Colombian' wokalny kwartet, w 'Scaramouche' jazzowe trio w składzie Steve Gosling/Christian McBride/Tyshawn Sorey. W 'Pulcinella' brassowy kwintet i w 'Pierrot' kwintet wiolonczelowy.

Występujący w maskach i charakterystycznych strojach aktorzy, często wieloma dialektami, wypełniali fabularną intrygę improwizowanym tekstem monologów i dialogów, działaniami scenicznymi, jak też pantomimiczną grą, chwytami właściwymi dla późniejszej filmowej burleski i błazeńskich parodystycznych popisów.

Tutaj kwintet wiolonczelowy, kwintet instrumentów dętych-drewnianych, klasyczne jazzowe trio i wokalny kwartet wypełnił zornowską partyturę zaraźliwym humorem, wielką erudycją, z lekka chuligańską energią, muzyczną wirtuozerią i artystycznym nonkonformizmem. W składzie usłyszymy między innymi Tyshawna Sorey'a, Steve'a Goslinga, Christiana McBride'a, Josha Rubina czy Jay'a Campbella.

John Zorn, enfants terribles współczesnego świata muzyki, którego jakiś czas temu przyjął w grono klasyków XXI wieku światowy establishment, kontynuuje pracę bliższą współczesnej kameralistyce niż muzyce jazzowej. Jego stylistyka, którą z powodzeniem zaczął realizować od początku lat 80., łącząca najprzeróżniejsze elementy w spójny stop, pełna niespodzianek, stała się z czasem modna i pojawiło się więcej działających w podobny sposób artystów/zespołów. Lecz to właśnie John Zorn pozostaje "ojcem założycielem" tego kierunku.

Najnowsza pozycja 'Commedia Dell’arte', wydana właśnie przez Tzadik Records, od pierwszych taktów porusza słuchacza i wprowadza w stan skupienia. Przebogata struktura poszczególnych części, zmienność nastojów i stylistyk, przejmujące partie solowe, wszystko to wymagające wielkich umiejętności całego aparatu wykonawczego. John Zorn budując własne oryginalne artystyczne uniwersum, po raz kolejny udanie przerzuca kładkę pomiędzy współczesną awangardą a kreatywną sztuką z przeszłości, tym razem z wieku XVI, stawiając pytanie o znaczenie awangardowej spuścizny dla współczesnej kultury.
autor: Witek Leśniak

Kyle Armbrust: Viola
Eliza Bagg: Voice
Sarah Braile: Voice
Rachel Calloway: Voice
Jay Campbell: Cello
Claire Chase: Flute
Kevin Cobb: Trumpet
Steve Gosling: Piano
Louis Hanzlik: Trumpet
Rebekah Heller: Bassoon
Mihai Marica: Cello
Christian McBride: Bass
Mike Nicolas: Cello
Michael Powell: Trombone
Eric Reed: Horn
John D. Rojak: Bass Trombone
Josh Rubin: Clarinet, Bass Clarinet
Kirsten Sollek: Voice
Tyshawn Sorey: Drums
Jeff Ziegler: Cello

1. Harlequin
2. Colombian
3. Scaramouche
4. Pulcinella
5. Pierrot

płyta do nabycia na multikulti.com

niedziela, 20 sierpnia 2017

Ketil Bjornstad "Sanger Om Tilhorighet" Grappa 2016, GRCD4517

Ketil Bjornstad "Sanger Om Tilhorighet" Grappa 2016, GRCD4517
Norweski pianista i kompozytor Ketil Bjornstad prezentuje soje nowe, współczesne oratorium do którego napisał zarówno muzykę, jak i tekst. "Sanger om tilhorighet" ("Pieśni Opętania") powstało na zamówienie Festiwalu Św. Olafa i tam też, na specjalnym koncercie w katedrze w Nidaros w dniu 27 lipca 2014 roku utwór miał swoją premierę. O tyle to istotne, że właśnie ten premierowy koncert został zarejestrowany przez Norwegian Broadcasting Corporation, a norweska wytwórnie Grappa po starannym masteringu przygotowanym przez samego Jana Erika Kongshaug (twórcę brzmienia wytworni ECM oraz KKV) właśnie wydała go na kompaktowej płycie.

Sam Bjornstad tak opowiada o tym utworze: "To było piętnaście lat temu, gdy razem z Stein Mehren napisałem "Tusenarsoratoriet" . To był trudny okres dla świata, pełen obaw i niepokoju na przyszłość. I od tego czasu świat nie stał się bezpieczniejszym miejscem. Przeciwnie. Chciałem więc tutaj użyć zarówno tekstu, jak i muzyki, aby zastanowić się nad tym, co jest najważniejszym elementem naszego życia, niezależnie od tego, gdzie znajdujemy się na tej planecie. Czy jest to poczucie przynależności do czegoś lub kogoś?".

Kompozycja przeznaczona jest na chór (Nidarosdomens Oratoriekor), fortepian (sam Bjornstad), dwa wokale (Tora Augestad oraz Hakon Kornstad, który dodatkowo odpowiedzialny jest za solowe partie saksofonów, fletu i elektronikę), wiolonczelę (znana z nagrań ECM-u Anja Lechner) oraz perkusjonalia (Birger Mistereggen). Poszczególne partie instrumentalne w niesamowity sposób nasycają muzykę Bjornstada życia, ale i melancholią, głos Tory Augestad momentami kojarzyć się może z Lynni Trekkrem z albumu "Haugtussa", a chór stanowi solidną, mocną, stabilną podstawę dla solowych partii.

Znakomite nagranie mocno osadzone w klimatach słynnych płyt Bjornstada, Arilda Andersena czy nawet Jana Garbarka z lat dziewięćdziesiątych ubiegłego stulecia. No i zrealizowane z niezwykłą pieczołowitością.
autor: Józef Paprocki

Ketil Bjornstad: Piano, Composer
Anja Lechner: Cello
Birger Mistereggen: PercussionTora Augestad: Vocals
Hakon Kornstad: Vocals, Saxophone, Flute, ElectronicsNidarosdomens Oratoriekor 
Petra Bjorkhaug: Conductor


1. La Meg Ta Deg Med = Let Me Take You With Me (2:43)
2. Ved Begynnelsen = At The Beginning (5:09)
3. Intermezzo No. 1 = Intermezzo No. 1 (2:58)
4. Nattvals = Night Waltz (5:45)
5. Mote Deg = Meet You (4:37)
6. Var Ikke Redd = Do Not Be Afraid (5:45)
7. Verden = The World (8:15)
8. Intermezzo No. 2 = Intermezzo No. 2 (2:31)
9. Skogen Skanset Opp Og Spurte = The Forest Came To A Halt And Asked (6:36)
10. Tegninger = Drawings (3:24)
11. Lyng = Heath (4:39)
12. Svart Teppe = Black Curtain (8:44)
13. Alt Som Vakner = All That Awakens (2:41)
14. Menneske = Person (2:57)
15. Intermezzo No. 3 = Intermezzo No. 3 (3:21)
16. Sang Om Tilhorighet = Song About Belonging (7:32)

płyta do nabycia na multikulti.com

sobota, 19 sierpnia 2017

Kyle Bruckmann’s Degradient "Dear Everyone" [2CD], NotTwo 2017, MW9552

Kyle Bruckmann’s Degradient "Dear Everyone" [2CD], NotTwo 2017, MW9552
Kyle Bruckmann to od lat znana marka w świecie muzyki improwizowanej i jazzu. Ten pochodzący z Chicago improwizator, kompozytor, performer i nauczyciel doczekał się nie lada uznania także przez to, że za swoje wiodące instrumenty wybrał te z rzadka występujące w świecie współczesnej muzyki improwizowanej wywodzącej się z jazzu - obój i rożek angielski.

Oczywiście nie znaczy to, że wykorzystuje w swojej muzyce tylko te dwa drewniane dęciaki - jakie jest jego brzmieniowe spektrum i muzyczne zainteresowania świetnie pokazuje jego najnowszy, podwójny album, który dopiero co ukazał się nakładem krakowskiej oficyny NotTwo. Na "Dear Everyone" wykorzystuje on bowiem także elektronikę, niezliczone małe instrumenty, ale także partie wcześniej zarejestrowane służące tu albo jako wprowadzenie narracyjne do poszczególnych części kompozycji, albo też jako jej specyficzne tło. To ostatnie kreowane jest najczęściej poprzez nakładane na siebie rejestracje dźwiękowe współczesnych mediów elektronicznych, radia i telewizji; pomieszane i pomiksowane ze sobą fragmenty nagrań z informacyjnych lub niemuzycznych kanałów. Wszystko to bardzo silnie osadza muzykę Bruckmanna we współczesności, ale także podkreśla narracyjny, opowieściowy charakter jego muzyki.

Bo tak, to jest jego muzyka. Starannie zakomponowane i ułożone w formę dwóch długich suit kompozycje nie pozostają wiele miejsca dla kreatywnej inwencji poszczególnych muzyków. Przynajmniej nie gdy chodzi o formę, bo Bruckmann oczywiście nie zapisuje starannie wysokości każdego kolejnego dźwięku - to pozostawia najczęściej uznaniu swoich partnerów, chociaż niektóre wpadające w ucho tematy na pewno wyszły spod jego ręki. A partnerów ma świetnych - znakomicie współbrzmi z lider bardzo ceniony (i również jak Bruckmann osiadły w Oakland) saksofonista i klarnecista Aram Shelton, a pęd muzyce nadaje sekcja złożona z grającego na elektrycznym basie Joisona Hoopesa oraz perkusisty Jordan Glenn. Gościnnie pojawia się jeszcze puzonista Weston Olencki.

Sama muzyka oscyluje pomiędzy jazzową awangardą (z energetycznymi odniesieniami, a jakże, do free) i klasyczną muzyką komponowaną o bardzo skupionym i nieco melancholijnym charakterze. Mi jednak najbardziej chyba imponuje tu niesłychana jedność jaką temu połączeniu zapisanych plików, współczesnej elektroniki i brzmieniu akustycznych instrumentów nadał Bruckmann. To zwartość i niemal organiczność różnych warstw nagrania sprawia, iż płyta brzmi absolutnie wyjątkowo i znakomicie. Polecam wszystkim - także tym, których dotąd elektronika nieco przerażała. U Bruckmanna ona naprawdę fascynuje!
autor: Marek Zając





Kyle Bruckmann: oboe, English horn, electronics, compositionAram Shelton: alto saxophone, clarinet, bass clarinet
Joison Hoopes: electric bass
Jordan Glenn: percussion
Weston Olencki: trombone

CD 1:
1. Overt? Sure 6:49
2. Truncations, Deletions 4:16
3. Excisions, Autocorrections 1:39
4. Predictable Epiphanies 9:26
5. Things To Fear, Include 4:54
6. Collateral Damage 1:47
7. Sound Byte Culture 7:35
8. Elements Include 6:45

CD 2:
1. Thereserased 1:55
2. Incursive Recursions 6:02
3. Next Message 1:24
4. Significant Details 8:50
5. Despite The Facts 3:56
6. Poetry Is Not Political 2:09
7. Eccretions/Arosions 5:20
8. To Conclude: Nothing Herein 3:28
9. Commissive Obpulsions 4:56
10. Recessional & Postlude 4:38

płyta do nabycia na multikulti.com

piątek, 18 sierpnia 2017

Garth Knox and The Saltarello Trio "John Zorn: Leonard - The Book Of Angels, volume 30" Tzadik 2017, TZ8350

Garth Knox and The Saltarello Trio "John Zorn: Leonard - The Book Of Angels, volume 30" Tzadik 2017, TZ8350
Irlandzki altowiolinista Garth Knox podąża kilkoma artystycznymi ścieżkami. Gdy kończył Royal College of Music w Londynie wiedział, że świat muzyki akademickiej nie jest dla niego. Został członkiem Ensemble InterContemporain Pierre'a Boulez'a, z którym był związany przez siedem lat (1983–1990). Przez kolejnych siedem lat (1990–1997) był członkiem Arditti Quartet, jednego z najważniejszych kwartetów smyczkowych na świecie. Na przestrzeni lat współpracował z wybitnymi współczesnymi kompozytorami jak György Ligeti, Iannis Xenakis, Karlheinz Stockhausen, Pierre Boulez, Olga Neuwirth, György Kurtág, Gérard Grisey, Salvatore Sciarrino, Kaija Saariaho, Hans Werner Henze.

Jego koronnym instrumentem jest altówka i viola d'amore (w Polsce nazywana jest altówką miłosną), ale sięga też do średniowiecznych fiddle. Często wykonuje repertuar średniowieczny, renesansowy i barokowy (Hildegard von Bingen, Guillaume de Machaut, John Dowland, Henry Purcell, Tobias Hume, Marin Marais).

Szczególne miejsce zajmują nagrania trzecionurtowe, z ECM New Series ('Passing Images' Frode Haltli, 'D’amore' Garth Knox & Agnes Vesrerman, 'Saltarello' Garth Knox), ale też dla innych wydawców jak m.in. doskonała 'Viola Spaces' dla MODE Records, na których balansuje pomiędzy muzyką artystyczną i ludową, poszukując wzajemnych, często zupełnie nieoczekiwanych, związków i inspiracji. Garth Knox łączy w swej pracy artystycznej zdobycze nauki w dziedzinie historii muzyki z bezpośrednim, twórczym muzykowaniem podporządkowanym kodowi estetycznemu i naturze wykonywanego repertuaru. Stąd bierze się bardzo wysoki poziom jego artystycznej pracy.

Nie dziwi więc fakt, że do współpracy zaprosił go John Zorn. Jego 'The Book Of Angels', zapoczątkowana w Tzadik Records w 2005 roku płytą trio Jamiego Safta 'Astaroth', to seria prawdziwie wyjątkowa, muzycy z najróżniejszych stylistycznych kręgów, kultur, krajów wykonują muzykę z drugiej księgi MASADY. W 2004 roku Zorn – w ciągu trzech miesięcy - skomponował trzysta utworów, stanowiących drugą Księgę Masady, czyli Księgę Aniołów.

Dziewięć kompozycji, wypełniających płytę 'Leonard' trafiło w ręce kwartetu złożonego z Gartha Knoxa na Violi D'amore i altówce, Sylvaina Lemetre'a na instrumentach perkusyjnych, Julii Robertna Viola D'amore i altówce, Agnes Vesterman na wiolonczeli. Muzycy nie boją się eksponować niezwykłe piękno melodii poszczególnych kompozycji, a także pokazują to, co jest znakiem firmowym Knoxa - czytelność faktury. Dysponują wspaniałą techniką, kameralne masadowe tematy raz kipią energią, innym razem uwodzą ulotną melancholią, zawsze jednak brzmią autentycznie.

'Leonard, The Book Of Angels, Vol. 30' to imponująca, wizjonerska muzyka, łącząca wyrafinowanie muzyki barokowej, nieprzewidywalność współczesnej muzyki klasycznej i melancholię klezmerskich melodii. To raczej Zorn-kompozytor apelujący do serca niż rozumu.
autor: Krzysztof Szamot

Garth Knox: viola d'amore, violaSylvain Lemêtre: percussion
Julia Robert: viola d'amore, viola
Agnès Vesterman: cello

1. Amhiel
2. Kmiel
3. Cerviel
4. Hatach
5. Katmial
6. Yomyael
7. Udriel
8. Azariel
9. Tazbun

płyta do nabycia na multikulti.com

czwartek, 17 sierpnia 2017

Dan Weiss "Sixteen: Drummers Suite" Pi Recordings 2017, PI63

Dan Weiss "Sixteen: Drummers Suite" Pi Recordings 2017, PI63
"Sixteen: Drummers Suite" to przez wielu oczekiwany ciąg dalszy (po "Fourteen") poszukiwań Dana Weissa w obrębie dużych składów wokalno-instrumentalnych i rozbudowanych form awangardowo-jazzowych kompozycji. A projekt to niezwykle ambitny, rozpisany na szesnastu wykonawców gdzie w dodatku wiodącą rolę (nie - co prawda - melodyczną) odgrywa instrument lidera czyli perkusja. "Sixteen" jest jeszcze bardziej odważnym nagraniem niż poprzednia płyta - zespół rozrasta się do szesnastu osób, wokalistów (3 osoby) i instrumentalistów, których skład - osobowy i instrumentalny - naprawdę przyprawia o zawrót głowy: akustyczny bas, gitara, fortepian, syntezator, trzy saksofony, dwa puzony, tuba, flet, harfa, glockenspiel, organy, wibrafon, tabla i perkusję. Wszystko to sprawia, że w porównaniu z poprzednim projektem zakres soniczny i możliwości zespołu są o niebo większe.

Jednak zgromadzić olbrzymi skład znakomitych muzyków to jedno, a potrafić użyć tak dużego aparatu wykonawczego (i w tym wypadku kreacyjnego) to zupełnie dwie inne rzeczy. O ile jednak poprzednie nagranie przynajmniej mnie osobiście pod tym względem nieco rozczarowywało, to tutaj już nie ma chwili na uczucie niedosytu. Cztery lata twórczej pracy w rozmaitych składach to naprawdę dużo i - słychać to od pierwszej do ostatniej minuty - Dan Weiss wykorzystał je w absolutnie niezwykły sposób. Tu nie ma miejsca na niepotrzebne nuty czy nic nie wnoszące partie - każda fraza, każda zmiana solisty i instrumentalnej konfiguracji wydaje się być konieczna i logiczna, i każda bez wyjątku potęguje tu napięcie. Do tego dochodzą znakomicie poprowadzone wokalizy - to właśnie na mnie chyba zrobiło tu największe wrażenie. Danowi Weissowi udaje się bowiem coś, co do tej pory w moim odczuciu kończyło się rozczarowaniem czyli efektywne i konsekwentne połączenia dużego składu instrumentalnego w kreatywnym jazzie z wywiedzionymi z jazzu wokalizami. Wywiedzionymi bowiem to nie jest czysto jazzowe frazowanie - muzyka na "Sixteen", a w konsekwencji i wokalizy, to unikalny amalgamat jazzu, muzyki indyjskiej, współczesnej muzyki klasycznej i wielu jeszcze innych wpływów utkanych przez Dana Weissa w spójną i nierozerwalną dźwiękową tkankę. Koniecznie!
autor: Józef Paprocki

Dan Weiss: compositions, drums, tabla, vocal percussion
Thomas Morgan: acoustic bass
Jacob Sacks: piano
Matt Mitchell: keyboard, piano, glockenspiel, organ, vibraphone 
Miles Okazaki: guitars, vocal percussion
Stephen Cellucci: percussion, vocal percussion
Katie Andrews: harp
Anna Webber: flute, alto flute
David Binney: alto saxophone
Miguel Zenon: alto saxophone
Ohad Talmor: tenor saxophone 
Jacob Garchik: trombone, tuba 
Ben Gerstein: trombone 
Judith Berkson: voice
Lana Is: voice
Jen Shyu: voice

1. The Drummers Meet
2. Elvin
3. Max
4. Tony
5. Philly joe
6. Klook
7. Ed

płyta do nabycia na mutikulti.com

środa, 16 sierpnia 2017

Shane Parish "Undertaker Please Drive Slow" Tzadik 2016, TZ4016

Shane Parish "Undertaker Please Drive Slow" Tzadik 2016, TZ4016
Fuzja americany z Appalachów i muzyki improwizowanej, rodem z dorobku nieocenionego Dereka Bailey'a.

Zalesione Appalachy nie są górami wysokimi, gdy przyrównać je do Himalajów czy Kordylierów, skrywają jednak wiele tajemnic. To tutaj narodziła się chrześcijańska sekta 'ludzi od węży', której historia zaczyna się od George’a Wenta Hensleya, który po raz pierwszy wziął węża do rąk w 1910 roku, i trwa do dnia dzisiejszego. Jedną z tajemnic jest też fenomenalna americana, która tutaj się narodziła. Wielu muzykologów twierdzi, że 'epokę bardów' definitywnie została zamknięta. Od czasów najdawniejszych bardowie (minstrele, trubadurzy, skaldowie) narodzili się w Langwedocji w XII wieku. Ich pieśni raczej nie miały charakteru sztuki zaangażowanej – artyści wysławiali w nich przymioty dam swego serca. To dopiero w XX wieku ich rola się zmieniła. Americana lub też bluegrass dowodzą, że 'epoka bardów' nie została zakończona.

Amerykański gitarzysta Shane Parish, znany z formacji Ahleuchatistasem to przykład niespokojnego ducha, który błąka się po stylistycznych bezdrożach. Muzyka była dla niego ratunkiem przed beznadzieją życia i osobistą tragedią. To właśnie w muzyce znajduje stabilność, nieprzemijalność i prawdę, wyniesioną poza codzienny znój i walkę o przetrwanie. Zdumiewają jego muzyczne peregrynacje, w Ahleuchatistasem spotykała się furia Fugazi z nieobliczalnością Captaina Beefhearta. Wsiąka w anarcho-muzyko-buddyjskie idee Johna Cage, przychodzi w końcu czas na fascynacje dorobkiem i myślą Johna Coltrane'a. W ostatnich latach zwrócił się w stronę tradycyjnego bluesa i amerykańskiej muzyki ludowej, gdzie pierwiastek metafizyczny występuje powszechnie i przekazywany jest z pokolenia na pokolenie, przenikając każdą formę muzykowania. Mogłoby się wydawać, że mamy do czynienia z artystą powierzchownym, 'zahaczającym' i o jazz, i o alternatywę, i o folklor, jak to dzisiaj w modzie. Nic bardziej błędnego, Shane Parish jest intrygującym i odważnym muzykiem,

Tak jak Derek Bailey należy do wąskiego grona muzyków, którzy wyzwolili improwizację z wpływów jazzu, czyniąc z niej niezależną dyscyplinę, tak Shane Parish zlepia w jedność wrażliwą improwizację, wiejskiego bluesa i mroczną americanę wchodząc na tereny sztuki nienaruszonej, niesprofanowanej. A wszystko to ufundowane zostało na introwertycznej, osobnej wrażliwości, każdego z muzyków. Brzmienia gęstnieją, tracą wyraziste kontury, stają się senne, ciążące. Liczba detali, pomysłów melodycznych i faktur na płycie 'Undertaker Please Drive Slow' wskazuje na to, że mało znany gitarzysta Shane Parish wykształcił osobny język wypowiedzi, jego eksperymenty mają solidne fundamenty. Tak jak Parish deformuje tradycję amerykańskiej ludowizmy, jak zmienia harmoniczną wagę i melodyczny rys poszczególnych kompozycji, zmusza słuchacza do zmiany perspektywy spoglądania na americanę. Mamy do czynienia z muzyką fascynującą i nową, muzyką, która wymyka się raz na zawsze podziałom sztuki na „wyższą” i „niższą”, dworską i plebejską, awangardową i masową.

'Undertaker Please Drive Slow' to prawdziwy klejnot, debiut Shane'a Parisha to mroczna fuzja muzyki Appalachów z introwertyczną muzyką improwizowaną, przesycona mroczną duchowością.
autor: Piotr Szukała

Shane Parish: guitar
1. Ain't No Grave
2. Dark Was the Night, Cold Was the Ground
3. Danville Gal
4. Trouble Will Soon Be Over
5. Judgment
6. The Last Kind Words
7. I Hope I Live a Few More Days
8. John Hardy
9. Hangman
10. Katie Cruel
11. Can't Nobody Hide From God
12. Oh Death

płyta do nabycia na multikulti.com